Kategorie
Awatary

My new awatar (Na wesoło)

Witajcie.
Dzisiaj postanowiłam postawić na poczucie humoru. Poznałam to wczoraj i wierzcie, albo i nie, ale padłam.
No dosłownie padłam. Skupcie się na tekście, wysłuchajcie do końca i powiedzcie, co myślicie?
P.S. Tu aż bym się przydały głosowe komentarze. 😀
Pozdrawiam, rozbawiona.
A. J.

Kategorie
Znalezione, podesłane

Dekalog szczęśliwego człowieka

Cześć, witajcie.
Dzisiaj podrzucę Wam coś takiego. 😉 Jestem ciekawa, co powiecie.
Pozdrówki.
J.

DEKALOG SZCZĘŚLIWEGO CZŁOWIEKA
1. Człowiek    rodzi się zmęczony i żyje po to, aby odpocząć.
2. Kochaj    swe łóżko jak siebie samego
3. Odpoczywaj w dzień, abyś mógł
spać w nocy.
4. Jeśli    widzisz kogoś odpoczywającego pomóż mu.
5. Praca    jest męcząca..
6. Co    masz zrobić dziś, zrób pojutrze – będziesz miał dwa dni wolnego.
7. Jeśli    zrobienie czegokolwiek sprawia Ci trudność – pozwól innym to zrobić.
8. Nadmiar    odpoczynku jeszcze nikogo nie doprowadził do śmierci.
9. Kiedy    ogarnia Cię ochota do pracy, usiądź i poczekaj.
10. Praca    uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia…

P.S. Kolega z pracy wymyślił punkt jedenasty. Rzuć pracę, ale nie wypłatę. 😀

Kategorie
Awatary

My new awatar

Witajcie.
Dzisiaj przychodzę z moim awatarem odkrywczym, że tak to nazwę. 🙂
Jestem ciekawa, co powiecie.
Ja tymczasem zostawiam Was z muzyczką, życząc miłego słuchania. 🙂
Pozdrawiam.
A.

Zmodyfikowany

Kategorie
Znalezione, podesłane

Znalezione na facebooku

Witajcie.
Wiem, że jest dość wcześnie, ale skoro się obudziłam i raczej już nie zasnę, pozwolę sobie wkleić to, co znalazłam na fb. Historia prawdziwa. Przyznam szczerze, że mnie ona wzruszyła, bardzo. 🙂 dobrze wiedzieć, że są jeszcze na tym świecie ludzie, którzy mają wrażliwe serce i duszę. 🙂
Pozdrawiam Was poranną porą. 🙂

Jedna z piękniejszych historii, jakie usłyszałem od taksówkarza. Właściwie to najpiękniejsza <3
Bayer taxi, kilka dni temu. Pan w okolicach pięćdziesiątki, ogolony na łyso, wielki, z wyblakłym już nieco tatuażem na przedramieniu.

„Panie, wożę czasami taką babcię. 94 lata. Samotna, mieszka na Woli, cała rodzina zginęła w Powstaniu. Raz przyjechałem do niej na wezwanie, jakoś mnie polubiła, powiedziała, że zawsze już po mnie będzie dzwonić. Dzwoni raz – Panie Irku, na zakupy jedziemy. Jadę, babcia wychodzi, a tu sernik upieczony. Dla córki. Zapamiętała, że mam córkę i upiekła, specjalnie dla niej.
Myślę sobie: jak ona w ten sposób, to ja też. I następnym razem, jak zadzwoniła, że jedziemy do przychodni, to przyjechałem z szarlotką.
Woziłem ją potem nie raz i nie dwa. W domu u mnie była. Ja u niej. Kilka razy jej pomagałem zakupy wnieść. Zaprosiła na herbatę. Albumy pokazała „Wszyscy oni już nie żyją” – popłakała się. No sama babcia. Jak palec. Fajnie się z nią rozmawia, dużo opowiada. Zaprzyjaźniliśmy się bardzo.
Zeszłego lata wybieraliśmy się z rodziną nad morze. Urlop zaklepany, zadatek zapłacony. I dwa dni przed wyjazdem dzwoni babcia. Że ma operację. I żeby ją zawieźć. I płacze. Że się boi.
Pytam żonę, co robić. A żona: przecież dobrze wiesz, co.
No wiem.
Panie, zawiozłem rodzinę do Ustki. Przenocowałem i następnej nocy, o północku, ruszyłem do babci. Podjechałem pod kamienicę, zdążyłem się jeszcze chwilę zdrzemnąć, i 7:30 dzwonię, że jestem.
Słowa jej nie powiedziałem, że przyjechałem z Ustki. Myślała, że jestem normalnie w pracy. Kurs wyszedł 32,40. Mam w domu paragon na pamiątkę, bo przecież to szaleństwo było, no sam pan powiedz. Za darmo bym ją zawiózł, ale babcia by się nie zgodziła. Ona zawsze płaci więcej, niż się należy. Taka jest.
Zaprowadziłem babcię na oddział, przytuliłem. No jakbym kogoś z rodziny odprowadzał, mówię panu. I jak już ją wzięli, to w auto – i z powrotem do Ustki.
Babcia wyszła po tygodniu, cała i zdrowa. Urlop mi się skończył, więc ją odebrałem już normalnie. Do dzisiaj nie wie, że wtedy specjalnie dla niej z Ustki leciałem”.